Posty

Rozdział XII

Chłopak ani drgnął. Przestraszyłem się jeszcze bardziej. Musiałem przenieść Maksima na kanapę. Nie wiedziałem tylko jak. Chłopak był ode mnie dużo wyższy i cięższy. Mimo słabości po jakimś czasie udało mi się położyć go na łóżku. Przykryłem go znalezionym kocem i opatrzyłem jego ranę. Potem usiadłem na fotelu i czekałem, aż się obudzi. Siedziałem bez ruchu prawie przez trzy godziny. W końcu Maksim poruszył się. Podszedłem do niego i uklęknąłem przy kanapie. Delikatnie dotknąłem jego policzka i obudził się. Przekręcił głowę w moją stronę i zamrugał. Odetchnąłem z ulgą. Nie wiedziałem dlaczego, ale przebudzenie Maksima sprawiło mi wielką radość. -Nareszcie. – Wstałem i spojrzałem na chłopaka z góry. – Myślałem, że zejdziesz. -Nie ma mowy. – Maksim usiadł i potarł skronie. – Co się stało? -To ty mi powiedz. – Przysiadłem obok chłopaka i spojrzałem mu prosto w oczy. – Wychodzę na pięć minut, a po powrocie znajduję nieprzytomnego i półnagiego chłopaka. Mogę wiedzieć czemu? -U...

Rozdizał XI (cz. II)

~Kolejna część już leci. Sebastian poważnie pogubi się w swoich uczuciach. Zapraszam do czytania ^^~ -Wiedziałem. Tylko tyle padło z ust Damien. Spojrzałem na niego pół przerażonym, a pół zdziwionym wzrokiem. Nie rozumiałem, o co mu chodzi. -Słucham? -Wiedziałem, że pojechałeś na ten pogrzeb. Przyjaciel wciąż mierzył mnie wzrokiem. Gdy z jego ust padło słowo „pogrzeb” z mojego serca spadł niemały ciężar. Myślałem, że Damien dowiedział się o mnie, o tym, że jestem gejem. Powietrze uszło ze mnie z głośnym świstem. -A więc mówisz o pogrzebie. -A ty myślałeś, że o czym? – Damien zrobił zdziwioną minę. -Nie… Nic. Nieważne. – Zająknąłem się, ale starałem się nie dać po sobie nic poznać. -Pojechałeś na ten pogrzeb mimo wyraźnego zakazu Nuss’a. – Damien wwiercał się wzrokiem w moją duszę. Przełknąłem ślinę. – Dlaczego? -Powiedzmy, że… - Nie wiedziałem co powiedzieć. – Powiedzmy, że czułem pewną powinność względem ofiar rzezi. -Na przykład tego kolesia, Toma, tak? Chł...

Rozdział XI (cz. I)

~Wreszcie wracam. Po dość długiej przerwie zapraszam na kolejny rozdział, który zmieni wiele w życiu jednego z bohaterów. Miłego czytania~ Pod koniec dnia moje siły były na wyczerpaniu. Od zakończenia bitwy aż do trzeciej nad ranem zajmowałam się wieloma rzeczami na raz. Najpierw przeszukiwałam Akademię, potem pomagałam w eskorcie uczniów do doku, a na końcu zmuszono mnie do sprzątania trupów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że większość ciał zaczęła spalać się na słońcu i na całej wyspie unosił się odór spalenizny oraz zgnilizny. Smród był tak okropny, że po niedługim czasie kilku strażników zemdlało i trzeba się było nimi zajmować. Na domiar złego podczas eskorty uczniów nie mogliśmy nad nimi zapanować. Spora część była w wielkim szoku i reagowało na polecanie płaczem lub histerią. Przez te kilka dłużących się godzin wielokrotnie krzyczałam i denerwowałam się. -Jeśli spotkam jeszcze jedno płaczące dziecko, to nie ręczę za siebie. – Miotałam się po dziedzińcu Dz...